Kryzysowe lato mija

Wbrew obawom, które mogły być powodowane hasłami "kryzys w Portugalii", "Portugalia drugą Grecją" raczej nie zanosi się na to, że będzie będzie to wyraźnie gorszy sezon dla branży turystycznej w Portugalii. Nie ma wprawdzie jeszcze żadnych analiz czy statystyk ale komunikaty portali rezerwacyjnych "brak wolnych miejsc" trudno uznać za oznakę wielkiego kryzysu.

Pogoda dopisała aż za bardzo. Szczególnie w porównaniu z poprzednim rokiem kiedy aura zaskakiwała inaczej bo bywało chłodno, pojawiał się nawet deszcz. Gazety z Algarve i Portugalii pisały wtedy dużo o załamaniu pogody, o zmianach w klimacie. W tym roku były i są wyjątkowe upały i ... również zaczęły się pojawiać się rozważania o klimacie. Pogoda ma to do siebie, że zawsze można o niej dużo mówić, zawsze jest na co narzekać.

A co z kryzysem?

Na początku roku pisaliśmy, że kryzys nie chce odejść i właściwie taki tytuł można by powtórzyć. Nia ma tragedii takiej jak w Grecji, ale dobrze też nie jest. Portugalia musi zacisnąć pasa i zacząć oszczędzać. I częściowo zaczęła już to robić. Rząd portugalski podjął już wiele działań z pakietu oszczędnościowego ogłoszonego w maju. Tak jak w innych krajach mają one na celu ograniczenie wydatków budżetowych. Wyjście z kiepskiej sytuacji potrwa niestety długo, nikt nie wie jak długo. Efekty nie pojawią się szybko, z dnia na dzień.

W społeczeństwie naturalnie nasila się frustracja i lęk bo działania, które są potrzebne nie będą łatwo akceptowalne i popularne w społeczeństwie. Były protesty i manifestacje, największe w maju i czerwcu kiedy rząd ogłosił swoje plany. Nie są one jednak tak gwałtowne i spektakularne jak w Grecji. Być może wynika to z takiego a nie innego temperamentu i usposobienia Portugalczyków? W prasie pojawiły się analizy, z których wynika, że udział niespłacanych kredytów nie zmiania się a oszczędności gromadzone w bankach rosną. Wygląda na to, że Portugalczycy zamiast protestować czy lamentować zaczynają się dostosowywać do nowej sytuacji. Nie znaczy to oczywiście, że strajki i protesty ustały. Bywały i dalej będą się odbywać ale raczej nie są to masowe strajki, protestują kolejno różne grupy zawodowe. Strajkowali np pracownicy sektora budżetowego, kolei, transportu publicznego czy obsługi autostrad. W czerwcu strajkowali i blokowali drogi kierowcy ciężarówek w proteście przeciwko rosnącym cenom paliwa.

Oto przykłady podjętych lub zaplanowanych decyzji i działań antykryzysowych w Portugalii w tym (2010) roku:

  • rozpoczęto ogranicznie wydatków socjalnych
  • zlikwidowano niektóre ulgi podatkowe
  • zostały zamrożone (a w przypadku kierownictwa obniżone) płace w strefie budżetowej
  • w lipcu podniesiono stawki podatku VAT, podstawowa stawka wzrosła z 20% do 21% (ciekawostka na Maderze i Azorach, terytoriach z częściową autonomią ta sama stawka rośnie z 13% do 15%)
  • ogłoszono skrócenie czasu zwrotu podatku VAT do 60 dni (z 90 i/lub 120 dni)
  • niedawno, w sierpniu umożliwiono handel w niedziele i święta w hipermarketach i ogólnie dużych sklepach
  • zapowiadane jest podniesienie wieku emerytalnego
  • zapowiadane jest podniesienie stawki podatku dochodowego

Wszystko to jednak raczej nie ma zauważalnego wpływu na przemysł turystyczny. Są spadki ale nie ma krachu. Nikt w Portugalii nie chce przestarszyć turystów bo turystyka przynosi Portugalii ponad 10% PKB. Inna sprawa, że kryzys panuje w całej Europie, nie tylko w Portugalii. Turystów jakoś nie przeraża słowo "kryzys". Wszyscy dziwnie przyzwyczali się do tego słowa. Ponoć do wszystkiego można się przyzwyczaić.

Komentarze, opinie

Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj nowy komentarz lub opinię

Prosimy o kulturę wypowiedzi.